Start Aktualności Aktualności Wywiad z Olgą Bończyk
Wywiad z Olgą Bończyk Print
Tuesday, 23 August 2011 07:00

Znana aktorka teatralna i filmowa, Pani Olga Bończyk, która poprowadzi tegoroczny uroczysty bankiet podczas XIX Międzynarodowego Kongresu PSLWMZ w Warszawie udzieliła wywiadu redakcji Weterynaria w Praktyce

 

 



Już niebawem odbędzie się w Warszawie XIX Kongres PSLWMZ. Organizatorzy starają się, aby ta ważna branżowa konferencja była ciekawym merytorycznie wydarzenieniem naukowym i sympatycznym spotkaniem towarzyskim. Świetną okazją do zabawy w gronie uczestników jest właśnie sobotnia impreza, którą w tym roku poprowadzi osoba wyjątkowa, aktorka, wielka miłośniczka zwierząt – Olga Bończyk. O planach zawodowych artystki i jej czworonożnych podopiecznych rozmawia Dorota Szulc-Wojtasik.

 

 

Jesteś znana szerszej publiczności, w tym lekarzom weterynarii, dzięki roli doktor Edyty w popularnym serialu „Na dobre i na złe”. Ale przecież Twoje życie zawodowe to nie tylko serial. Jak się ono zaczęło?

 

 

Pochodzę z Wrocławia. Studia na wydziale wokalno-aktorskim Akademii Muzycznej we Wrocławiu wybrałam celowo, wierząc, że połączę w jedną całość moje zamiłowanie do piosenki i teatru. Po studiach wyjechałam do Warszawy. Wówczas moja praca zawodowa koncentrowała się głównie na dubbingu. Szybko dostrzeżono jednak moje zdolności wokalne, dlatego oprócz zadań aktorskich bardzo często nagrywałam piosenki do filmów rysunkowych. To zaowocowało współpracą m.in. z Anną Marią Jopek, Dorotą Miśkiewicz, Marylą Rodowicz czy Beatą Kozidrak i wieloma innymi artystami. Jednak moje marzenia, by koncertować z własnymi recitalami spełniły się dopiero, gdy na planie serialu „Na dobre i na złe” zaśpiewałam piosenkę Jonasza Kofty i Włodzimierza Nahornego pt. „Jego portret”. Posypały się propozycje koncertowe. Zaprosiłam do współpracy moich kolegów z Wrocławia, znakomitych jazzowych muzyków i przygotowaliśmy recital z wielkimi przebojami filmowymi w polskich tłumaczeniach pt. „Piosenki z klasą”.

 

Nad czym obecnie pracujesz?

 

 

Niebawem zaczynam próby do spektaklu „Za rok o tej samej porze” w Teatrze Kamienica, którego premiera odbędzie się 17 września. Reżyserem sztuki jest Grzegorz Chrapkiewicz. Będę grała razem z Piotrem Gąsowskim. Jest to komedia broadwayowska z lat 60-tych, ale wciąż aktualna, bo to świetnie napisany tekst. Mamy nadzieję, że z tym przedstawieniem długo pozostaniemy na warszawskim rynku teatralnym i nie tylko – bo zamierzamy ze spektaklem jeździć po całej Polsce. W październiku czeka mnie kolejna premiera. Tym razem w Projekcie Teatr Warszawa, gdzie będę śpiewać znane szlagiery, na bazie których została utworzona ciekawa historia. Ten spektakl przygotowuję wspólnie z Robertem Kudelskim. W grudniu z kolei odbędzie się prapremiera sztuki napisanej przez Katarzynę Lengren pt. „Ptaszek”. Na deskach teatru wystąpię w towarzystwie m.in. Katarzyny Żak. Będzie to przezabawna historia o dylematach damsko-męskich w przedziwnych, śmiesznych kontaminacjach, co gwarantuje sporą dawkę śmiechu.

Poza tym czas wypełnia mi przygotowanie mojej nowej płyty pt. „Listy z daleka”, na której znajdą się piosenki Kaliny Jędrusik w mojej interpretacji. Jest to projekt, który nosiłam w sercu wiele lat, aż w końcu moje marzenie się spełniło. Wydawcą płyty jest Polskie Radio. Płyta będzie o tyle niezwykła, że nagrywana w przepięknych aranżacjach z Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, co jest spełnieniem kolejnego mojego marzenia o śpiewaniu z dużym składem wykonawczym. Obecnie jesteśmy na etapie dopieszczania każdego fragmentu, każdej nutki... To trudny moment, bo muszę mieć przekonanie, że wszystko jest zapięte na przysłowiowy „ostatni guzik” i dokonać akceptacji materiału z absolutnym przekonaniem. Poza tym jestem współproducentem płyty, a ponieważ w tej roli debiutuję, to co krok pojawiają się wątpliwości i znaki zapytania, które muszę rozwikłać. Mam nadzieję, że płyta będzie się podobać i dobrze sprzedawać. Nie ukrywam, że liczę tu na przychylność z nieba samej Kaliny Jędrusik, bo w tym roku przypada 80 rocznica jej urodzin i 20 rocznica śmierci.

 

Pomimo tylu zajęć, zgodziłaś się przyjąć zaproszenie ze strony PSLWMZ. To ze względu na to, że kochasz zwierzęta?

 

 

Zwierzęta były i są obecne w moim życiu. Obecnie mieszka ze mną kot Stefan. Ponieważ nie posiadam własnych dzieci, z pewnością Stefana traktuję jak własne potomstwo, przelewając na niego wszystkie uczucia... Mój kot oddaje mi to z nawiązką, dlatego moje przywiązanie niego jest ogromne i wierzę, że z wzajemnością.

 

Stefan lubi wizyty u lekarzy weterynarii?

 

 

Tak, zdecydowanie lubi lekarzy weterynarii, co do tego nie mam wątpliwości (śmiech). Mogą spokojnie przy nim wykonywać wszystkie specjalistyczne czynności. Nie jest ich za dużo, bo mój kot generalnie cieszy się dobrym zdrowiem, a poza tym bardzo dbam o profilaktykę. Jeśli już idziemy do kliniki, to czujemy się w pełni „zaopiekowani”, zarówno ja, jak i mój kot.

 

Lekarze weterynarii to ludzie, podobnie jak Ty, wykonujący swój zawód z pasją?

 

 

Z pewnością tak. Miałam to szczęście, że lekarze, u których były leczone wszystkie moje zwierzaki byli niebywale oddani pacjentom i naprawdę wspaniale się nimi zajmowali. Zawsze potrafili wlać we mnie tę nadzieję, że nic złego się nie stanie. Oczywiście są ludźmi, a nie cudotwórcami, dlatego dwa razy w życiu musiałam podjąć decyzję o skróceniu cierpienia u moich podopiecznych. W obu przypadkach był to jeden z ostatnich etapów choroby nowotworowej i nic nie dało się już zrobić, aby uratować ich życie. W tych chwilach czułam oparcie właśnie w lekarzach weterynarii. Za każdym razem pomogli pogodzić mi ze się stratą moich czworonożnych przyjaciół, a co najważniejsze – zrozumieć ją, tak abym miała otwarte serce na inne zwierzaki. Myślę, ze to niezwykle istotne. Piękny i trudny zawód.

 

Czy podczas Kongresu zaprezentujesz jakiś specjalny repertuar?

 

 

Sądzę, że uda mi się połączyć nowy i stary repertuar. Mam wielką ochotę podczas spotkania, na które zostałam zaproszona zaśpiewać „kalinowe” piosenki, bo są to teksty Jeremiego Przybory, pełne wykwintnego humoru, liryzmu i poetyckich metafor, co z pewnością przypadnie do gustu uczestnikom Kongresu.

 

Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że Twój występ dostarczy lekarzom pięknych wzruszeń i niezapomnianych przeżyć.